Pożegnalna kolacja w Orzo People Music Nature

W niedzielę w końcu wybraliśmy się do Orzo i to nie z byle jakiej okazji- była to „uczta pożegnalna”( na pewien czas rozstajemy się z czymś bardzo istotnym, wręcz fundamentalnym w codziennym funkcjonowaniu), a jednocześnie zaczynająca cykl nowych *mamy nadzieję, cyklicznych wyzwań  jedzeniowych ?, ale więcej na ten temat przy kolejnym wpisie, wracając do tematu Orzo to słyszeliśmy o nim całkiem sporo mimo, że od otwarcia nie minęło jakoś bardzo dużo czasu. Jeśli chodzi o naszą wyżerkę to nie pozostaje nam nic innego niż powiedzieć, że było naprawdę smacznie, a jedna pozycja szczególnie nam siadła, czas oczekiwania na dania (ok 30 min), a i na napoje (15 min) był długi, ale jak możecie zobaczyć na ostatnim zdjęciu sala była pełna, więc mieli prawo do drobnej tabaki.

Na przystawkę wybraliśmy Orzo chilli shrimps (410g/32,90PLN) Orzo razowy, krewetki, kimchi, sos chilli, jajko mollet, groszek cukrowy, płatki bonito, fasola edamame,sałata rzymska, nori, salsa mango, pomidorki– smaczne, ale bez pierdolnięcia, brakowało jakiegoś sosiwa, które by to wszystko jakoś zespoiło.

Następnie smak nas wziął na Prosciutto Pho (420g/24,90 PLN) wywar pho z dodatkiem Prosciutto crudo, makaron ryżowy, pulpeciki wołowe, orzeszki ziemne, chilli– nie zobaczycie tego na zdjęciu bo my nie zobaczyliśmy na talerzu- zabrakło (grubaskowy ból dupy i smuteczek). Szkoda, że nie zostaliśmy poinformowani od razu, nie było by rozczarowania i szukania zastępstwa na prętce. Zamiast tego padło na Bao Kimchi (460g/29,90PLN) różowa bułka, udko kurczaka, płatki bonito, glazura gochujang, kimchi, grzyby sitake,pomidor, sałaty– był dobry, może trochę za szybko rozmiękła bułka i był zdecydowanie za mało ostry, ale fajnie zjeść takie smaczki.

Ostatni wjechał Chorizo juicy lucy (480g/33,90PLN) 200g sezonowanej  wołowiny wypełnionej serem mimolette, ser cheddar, chorizo chistorra, papryka padrõn, pomidor, sałaty– jakie to było dobre, jak mięsożercy będą w niebie, jak nam to smakowało. To opcja dla której warto byłoby wrócić do Orzo. Jesteśmy w stanie zaryzykować stwierdzenie, że to jeden z najlepszych restauracyjnych burgerów jakie jedliśmy, bardzo smaczne mięso, może trochę za bardzo wysmażone, ale ogólnie super. Jedyne wahania w tym daniu wzbudza w nas kukurydza gotowana, a dokładniej jej zapach, który mógłby sugerować jej wątpliwą świeżość, ale jak zostało nam to wytłumaczone jest to spowodowane gotowaniem jej w mleku. 

Na plus zdecydowanie też zaliczamy lemoniadę z kiwi nie jest na stałe w menu, ale była akurat tego dnia dostępna (musicie o nią pytać kelnera) oraz dodatki, czyli bardzo fajne frytki, własnej roboty majonez, a przede wszystkim sałatkę z pietruszki i kaszy pęczak, która potwierdziła to, że prostota czasem smakuje najlepiej.

Ocena:
Podsumowanie: Warto się wybrać do Orzo
Adres: Kraków, Lipowa 4A mapa, Facebook
Apetyt na kolejny raz: Czemu nie
Stosunek ceny do jakości: Całkiem w porządku
Średni koszt dla dwóch osób: 130PLN z napojami